Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Labirynt

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2013-11-16
„Labirynt” to z pewnością pozycja na którą warto wybrać się do kina. Nowa produkcja Denisa Villeneuve’a przez ponad dwie godziny z łatwością wgniata w fotel oraz stopniowo podnosząc ciśnienie zmusza do refleksji na temat przekraczania moralnych granic. Zaryzykowałbym wręcz twierdzenie, że „Labirynt” to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat jakie przyszło mi oglądać.

Historia pozornie jest banalna. Pewnego radosnego wieczoru u trakcie trwania święta Dziękczynienia dochodzi do spotkania dwóch mieszkających niedaleko siebie rodzin. Najmłodsze córki udały się do domu jednej z nich, i od tego momentu zaginął po nich słuch. Rozpoczyna się gorączkowe poszukiwanie dziewczynek, które początkowo obserwujemy z perspektywy detektywa - specjalisty od poszukiwania zaginionych osób. Mimo szybkiego złapania podejrzanego, sprawa zaczyna się coraz bardziej komplikować: dowody nie dają podstaw na postawienie zarzutów podejrzanemu, a ojciec zaginionych dziewczynek postanawia wziąć sprawę odnalezienia córek w swoje własne ręce.

Labirynt nie należy do produkcji przepełnionych akcją, wymaga raczej od widza sporego skupienia i cierpliwości. Fabuła rozwija się powoli, jednak reżyser umiejętnie gra na emocjach nie pozwalając na ani minutę nudy. Villeneuve umiejętnie podsyca ciekawość widza, oraz dyskretnie podsyła pytanie na temat tego, jak on sam zachowałby się w sytuacji głównego bohatera.

Labirynt w bardzo sprawny sposób zmusza widza do głębszej refleksji na temat dramatu rozgrywającego się na jego oczach: w tym między innymi do zdecydowania po czyjej jest stronie w sporze między detektywem a ojcem. Reżyser gmatwa fabułę „Labiryntu” tym mocniej, im silniejsze udaje mu się wywołać w widzu napięcie; podstawia kolejne wątki, ślepe zaułki oraz zagadki, sprawiając tym samym, że zakończenie tej historii staje się coraz mniej oczywiste. Nieprzewidywalność „Labiryntu” jest jego największą zaletą, chodź dla bardziej wyrafinowanych widzów film może się wydawać łatwiejszy do przewidzenia: Villeneuve nie wymyśla tutaj w zasadzie nic nowego, stosowane przez niego triki i sztuczki bez trudu można spotkać w wielu podobnych produkcjach. Twórca w każdym razie uzyskał zamierzony przez siebie efekt: zakończenie jest na tyle zaskakujące żeby podzielić sporą część widowni, ale formalnie film jest na tyle intrygujący, aby nikt obok niego nie mógł przejść obojętnie.

„Labirynt” robi co może, aby być thrillerem na wysokim poziomie: nie można nic zarzucić ani zdjęciom Rogera Deakinsa (wielkie brawa!) ani muzyce która umiejętnie przyprawia widza o dreszcze od początku aż po napisy końcowe. Pojawiły się wśród recenzentów głosy, że skrócenie filmu o 30 minut nic by temu filmowi nie odjęły – z czym nie do końca mogę się zgodzić. Powolna narracja sprawia, że akcja filmu Villeneuve’a nie jest zbyt „gęsta” przez co widz mógłby poczuć w tym filmie znużenie znane z wielu podobnych produkcji. Nie ma w „Labiryncie” scen niepotrzebnych, sprawiających że widz mógłby ziewać w trakcie seansu.

Na wielkie brawa zasługują też aktorzy, zresztą krytycy dosyć zgodnie przewidują że na głównych odtwórców ról „Labiryntu” może czekać w tym roku wiele nagród. Odważę się postawić tezę, że Hugh Jackman zagrał swoją najlepszą jak dotychczas rolę - aktor umiejętnie potrafi przekształcić w widzu uczucie współczucia w lęk i przerażenie. Postać detektywa granego przez Jake’a Gyllenhaala również w sprawny sposób potrafi wywołać w widzu różne odczucia: to rozchwiana emocjonalnie, dosyć enigmatyczna postać po której nie wiadomo czego można się spodziewać (i wcale nie pociesza nas fakt, że statystyki są po jego stronie ponieważ zawsze udawało mu się znaleźć oprawców). Na wyróżnienie zasługuje również rola Paula Dano, znanego szerzej z fenomenalnej roli z filmu Paula Thomasa Andersona „Aż poleje się krew”.

Warsztatowo nic produkcji Villeneuve’a nie można zarzucić: to prawdziwa uczta która pozostawi trwały ślad w głowie każdego fana dobrych thrillerów - i nie tylko.

Inne teksty tego autora: