Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Buenos Agres – wybuchowa mieszanka?

Napisane przez: Subterranean , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2013-09-15
Muzykę tego młodego zespołu niełatwo opisać - trochę w ich brzmieniu Deftones, trochę Massive Attack, odrobinę późnego Marillionu – a to i tak tylko pierwsze skojarzenia. Bo pomiędzy eterycznymi wokalami, czają się tutaj szybkie metalowe riffy, a senna elektronika płynnie przechodzi w monumentalne akordy fortepianu.

Buenos Agres Pochodzą z Bielska Białej, ich kapela istnieje dopiero dwa lata – a już wydali całkiem ciekawy materiał, zwiastujący, że w polskiej muzyce nadchodzi nowa, świeża fala z masą ciekawych pomysłów.

5 niełatwych utworów

Na mini-albumie zatytułowanym po prostu „Buenos Agres” muzycy zaproponowali nam pięć mocno różniących się od siebie kompozycji. Mamy tu delikatny utwór otwierający „Run”, sympatycznie hałaśliwy „Do S.”, kojarzący się z Deftones „For Me”, czy kołyszący na styl Gazpacho „Tu i Teraz”.

Muzyka, jaką proponuje nam Buenos Agres to z jednej strony wypadkowa wielu stylów, zdawałoby się sprzecznych sobie emocji, z drugiej jednak wyraźnie spójna i ukierunkowana. Zespół obrał sobie taktykę zaskakiwania, budowania siebie na nowo w każdym kolejnym utworze – nie sposób się nadziwić, że pierwszy i ostatni kawałek grają ci sami wykonawcy - jakimś cudem udało się przy tym uniknąć jednak kompromitacji. Z tej płyty bije po uszach konsekwencją i chęci realizacji określonych pomysłów.

Elementem spajającym muzyczne szarże jest niewątpliwie świetny wokal Anny Mysłajek. Jeśli chodzi o kobiece śpiewanie jestem człowiekiem dość wybrednym i doceniam jedynie nieliczne wokalistki, jednak to, co słyszę na „Buenos Agres” jak najbardziej popieram. Ciepły, eteryczny głos świetnie koresponduje z muzyką i pomysłami poukrywanymi w kompozycjach, nadaje dźwiękom dodatkowy wymiar.

Co jest nie tak, skoro jest tak dobrze?

Buenos Agres to młoda kapela i to słychać na ich materiale. Choć mają swój dość unikalny jak na polskie warunki styl – wciąż zdają się szukać siebie. Wydaje mi się, że ten mini album w dużej mierze jest ich próbą dookreślenia tego, kim są – sprecyzowania kierunku, w jakim mają podążać. Rozpiętość stylistyczna jest tu godna podziwu, a wykonanie stoi na wysokim poziomie – jednak piosenkom brak jest tej iskierki, ostatniego szlifu, który z bardzo dobrych kompozycji zrobiłby wystrzałowe dzieła – wydaje się, że jest to tylko wstęp do tego, co muzycy chcą nam pokazać. Że aby poznać pełen smak Buenos Agres przyjdzie nam poczekać do większego materiału – na razie to, co mam przed sobą budzi wielkie nadzieje, ale nadal jest przede wszystkim ziarnem, które w przyszłości może wydać piękny plon.

Sukces?

Myślę, że Buenos Agres ma szansę wiele zdziałać na naszej scenie. Odmienność tej kapeli od tego, co komponuje i gra większość naszych muzyków – jest jej dużą siłą. Pozostaje tu zapewne wiele do zrobienia – potrzeba tu jakiegoś konkretnego haczyka, który przyciągnie słuchacza, poza samym nowatorstwem i pomysłowością. W pięciu kompozycjach zawartych na albumie „Buenos Agres” widzę zalążek tego czegoś, tej przysłowiowej rybki. Mam nadzieję, że z czasem z zasianych ziaren wykiełkuje wspaniała kariera.

Inne teksty tego autora: