Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Sepsis – Fear of Freedom

Napisane przez: Subterranean , Rodzaj: Recenzja , Dodane: 2013-08-28

Niepozorni?

Sepsis to stosunkowo mało znany zespół. Zresztą, co tu się dziwić, wydany niedawno , „Fear of Freedom” to w sumie ich pierwszy większy materiał dla szerszego grona odbiorców. Choć panowie z zespołu trochę się już ograli, wciąż dla przeciętnego słuchacza są zapewne nowinką. Zresztą i ja, przed recenzją tej płyty wiedziałem o nich nie wiele.

Szkoda się tu rozpisywać nad sylwetką kapeli, bowiem The Patient przeprowadził z zespołem wywiad, który część z Was zapewne już czytała, a reszta, mam nadzieję sięgnie do niego, po zapoznaniu się z moimi wrażeniami co do „Fear of Freedom”. Bo te są jak najbardziej pozytywne i dobrze rokują co do przyszłości tej, niby niepozornej, kapeli.

Jak oni grają?

Dźwięki zawarte na płytce Fear of Freadom to połączenie dwóch nurtów – progresywnego) i agresywnych gitar spod znaku bardzo szybkiego metalu. Całość okraszono niezłymi wokalizami i dodano parę budujących klimat smaczków.

Warto zaznaczyć, że panowie na płycie nie bawią się w oszczędności i zdaje się, że postanowili dać z siebie wszystko co można. Już od pierwszego utworu „ Suspended Progress” zaczyna się gonitwa gitarowych pasaży i konkretnych uderzeń perkusji, która nie zwalania aż po kres albumu. Udało się jednak Sepsis osiągnąć tutaj rzecz niełatwą – przywodzącą na myśl stare dobre kapele z lat siedemdziesiątych – w tych agresywnych podjazdach ukryta jest jakaś melancholijna moc, pod płaszczem agresji czai się tutaj przemyślenie, spokój, porządek. Taka muzyka dobrze koresponduje z warstwą tekstową albumu – gdzie pomimo morza słów jasno wyziera konkretne przesłanie o pogodzeniu się z porządkiem świata, o możliwości sięgania dalej, głębiej, przekraczaniu własnych granic.

Gdyby chcieć wyróżnić jakieś utwory, byłby to zdecydowanie „Eternal Wanderer” i „Personality Reflection”. Pierwszy to chyba najbardziej energetyczny i przepełniony pasją kawałek na krążku, zachwycający konsekwentnym dążeniem do puenty i okraszony całkiem niezłymi wokalizami. Drugi z kolei wnosi nieco oddechu, tak potrzebnego przecież przy wystawianiu ucha na niekończące się gitarowe galopady, na dodatek wprowadzając na płytkę trochę smaczków zaczerpniętych z innych gatunków muzykowania. Ogółem mówiąc, cały materiał przypadł mi do gustu i nie ma potrzeby wytkać jakichś słabszych elementów – jasne, znalazłyby się – jednak jest ich na prawdę nie wiele i nie warto zaprzątać nimi sobie głowy.

Kropla dziegciu? Niekoniecznie.

Oczywiście można płytce zarzucić brak jakiejś szczególnej oryginalności – można, bo czy trzeba? Tak naprawdę ciężki progmetal wciąż nie jest gatunkiem, w którym Polacy szczególnie byliby rozsmakowani. Na zachodzie jest mrowie kapel, które grają podobne do Sepsis dźwięki i łatwo by było powiedzieć, że zespół nie wnosi swoją muzyką zbyt wiele nowego. Jednak zauważyć trzeba, że jesteśmy na polskiej ziemi, gdzie takie granie nie ma zbyt długiej tradycji i jest w sumie jak najbardziej pożądaną odskocznią od masy pseudo-metalowych kapel.

Poza tym, nikt nie oczekuje chyba, że zespół, który dopiero podbija rynek, swoim pierwszym dużym materiałem zmieni świat – takie rewolucje są dopiero przed Sepsis. A poziom muzyczny, jaki reprezentują, jak najbardziej wróży im dobrze na przyszłość.

Konkluzja

„Fear of Freedom” to kawałek naprawdę uczciwego grania, przeznaczonego dla myślącego człowieka. I choć nie jest to epokowe dzieło, to w swej bezpośredniości i braku sztucznej pretensji płyta Sepsis pozostaje szczera sama ze sobą. Świadomie odwołując się ku klasykom z dwóch muzycznych ścieżek – progrocka i mocnego metalu – zespołowi udało się stworzyć nagranie, które porywa, zachęca i każe oczekiwać na więcej.

Więcej, które mam szczerą nadzieję, wkrótce nastąpi.

P.S.: Płytę udostępniła nam do recenzji agencja „Fantom Media”, której zespól magazynu chciałby niniejszym podziękować .

Inne teksty tego autora: