Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Wywiad z zespołem Sepsis

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Wywiad , Dodane: 2013-08-27
The patient: Witam. Na wstępie przyznaje się bez bicia, poznałem waszą muzykę dzięki naczelnemu i to on właśnie dał mi wolną rękę z tym wywiadem. Jako że w sumie bardzo mało wiem o Sepsis, poproszę Was o przedstawienie historii zespołu.

Rafał Cioroń: Witaj! Działalność Sepsis zaczęła się w 2005 roku, wspominając jednocześnie, że w latach 1992-1999, zespół zaczynał i tworzył w klimatach szeroko pojętego progresywnego death metalu. W tym czasie ujrzały światło dzienne takie dema jak: "The Town Of Death" (1992), "Subjugate The Chaos" (1995). W 1999r. zarejestrował demo "Promo'99", które było odcięciem się od dotychczasowych dokonań i to demo właśnie sprawiło, że od tego momentu nie tylko zmieniło się spojrzenie na muzykę, ale też na rynek muzyczny, który wymagał od nas zarejestrowania w końcu profesjonalnego albumu spełniającego wymogi światowego rynku fonograficznego. Jednak, żeby tego dokonać musieliśmy zawiesić działalność celem znalezienia odpowiedniego producenta, środków na studio i przede wszystkim wokalisty, gdyż dotychczasowy wokal w stylu growl bardzo nas ograniczał. Niestety trwało to około 5 lat i w od 2005 roku zaczęliśmy przygotowywać materiał na długogrający album, który postanowiliśmy zarejestrować w białostockim Hertz Studio pod czujnym okiem producentów Braci Wiesławskich. Nagrywanie materiału składało się też z kilku etapów rozłożonych w czasie, gdyż częste zmiany w składzie oraz różne inne czynniki pozwoliły dopiero zakończyć ten proces w 2010 roku. Przez ten czas dużo się zmieniło nie tylko w Sepsis, ale też i na rynku muzycznym. Kryzys dopadł także branże show biznesu i mieliśmy problem z wydaniem tego albumu, dlatego musieliśmy odłożyć plany wydania płyty na lepsze czasy i trochę skupiliśmy się na koncertach. W między czasie pojawiła się też propozycja udziału w projekcie Krzak Experience, któremu poświęciliśmy dużo czasu na komponowanie i nagranie materiału w olkuskim Zed Studio, aby mógł być wydany w 11.03.2013 przez Metal Mind Productions. Projekt ten dał nam dużo satysfakcji, ale też pomógł w uzyskaniu rozgłosu i zainteresowania się naszym materiałem przez wytwórnie. I tak podpisaliśmy kontrakt z niemiecką wytwórnią płytową Legacy-Records na wydanie 17.06.2013 płyty „Fear of Freedom”.

Skąd wziął się pomysł na nazwę kapeli?

Robert Niemiec: Z relacji Rafała wiem, że sytuacja wydarzyła się dobre kilkanaście lat temu, a okazją ku temu było spotkanie weekendowe. Panowie Rafał Cioroń i grający kiedyś w Sepsis Sebastian Synowiec z zespołu NeVeR postanowili, że wymyślą fajną nazwę. Wzięli zatem słownik języka angielskiego i ochoczo zabrali się za szukanie odpowiedniej nazwy. Należy zwrócić uwagę, że nie nastąpiło to od razu. Litera „s” w alfabecie znajduje się praktycznie pod sam jego koniec. Myślę, że dzięki entuzjazmowi, który wzmagał się z kolejną minutą, dzięki osuszaniu następnych butelek wypełnionych napojem o złocistym zabarwieniu, a podarowanym przez nordyckich bogów, zwrócono uwagę na wyraz „Sepsis”. Według dwóch ambitnych, młodocianych metalowców, nazwa ta wydawała im się mocarna, ciężka, a już na pewno odpowiednia dla ich zespołu. Z perspektywy czasu, nie zdawali sobie z tego sprawy, że ta nazwa Sepsa, posocznica (łac. sepsis) będzie kiedyś tak popularna, ale aż tak, żeby uzależniać od muzyki? Haha :)

Macie na koncie dwa materiały : "The Town Of Death" (1992), "Subjugate The Chaos" (1995), następnie długa cisza, czym spowodowana?

RC: A była nawet jeszcze dłuższa, bo od demo „Promo’99” do 2005 roku też dużo czasu minęło. Tak jak wspomniałem wcześniej, przeważnie podyktowane to było częstymi zmianami w składzie, znalezieniem odpowiednich ludzi, którzy rozumieliby się nawzajem, przede wszystkim dobry muzyków. Potem to już sam zamysł realizacji profesjonalnego długogrającego albumu przysporzył wiele problemów i wyzwań, z którymi musieliśmy się zmierzyć, zwłaszcza w polskiej rzeczywistości, aby móc w 100% zrealizować nasze zamierzenia muzyczne.

Pojawiacie się teraz z nowym wydawnictwem „Fear Of Freedom”. Album został wydany przez wytwórnię Legacy-Records. Jak to się stało, że nawiązaliście z nimi współpracę?

RN: Na to pytanie najbardziej rzetelną odpowiedź może dać Rafał, który od zawsze zajmował się sprawami organizacyjnymi w naszym zespole. To dzięki Niemu doszło do współpracy z Krzak Experience czy też naszym managerem Michałem Kapuściarzem. Współpraca z Legacy-Records to również Jego zasługa, dlatego oddaje Mu głos.

RC: No tak, zgadza się, ale ciężko być zarazem muzykiem i managerem. Dlatego podjęliśmy współpracę z Michałem Kapuściarzem, który wziął nas pod swoje skrzydła i wierzymy, że za Jego sprawą nasza kariera nabierze rozpędu. A propo Legacy-Records i innych wytwórni, to ciekawość ich wzbudził nasz udział w projekcie Krzak Experience. Nagle po tym fakcie, zaczęliśmy otrzymywać dużo propozycji i wybraliśmy najlepszą dla nas, czyli Legacy-Records. Wiesz, to tak, jak kiedyś muzycy Cynic. Mieli problemy z wydaniem swojego materiału „Focus”, dopiero ich udział w zespole Chucka Schuldiner’a (Death) na płycie „Human” sprawił, że zainteresowała się nimi wytwórnia Roadrunner Records.

Album został nagrany w białostockim studio Hertz pod okiem braci Wiesławskich, znanych m.in z produkcji Behemoth czy Vader. Jak doszło do tego, że właśnie w tym studiu nagraliście album?

RN: To wynik dyskusji jakie przeprowadził zespół niejednokrotnie przy każdej nadarzającej się okazji. Było kilka pomysłów, ale ten z Hertz wydawał się najbardziej trafionym. To było spełnienie marzeń, o którym jeszcze kilka lat temu nikt poważnie nie myślał, jednak uparte dążenie do celu, dało efekt w postaci sesji nagraniowej z tak profesjonalnymi realizatorami i producentami jakimi są bracia Wiesławscy.

Jak wspominacie pracę z braćmi? Czy dużo wnieśli do albumu, czy raczej mieliście konkretny pomysł, który chcieliście aby dla was zrealizowali?

RN: Do Ich studia weszliśmy z gotowym materiałem. Mieliśmy trochę pomysłów na to, jak to wszystko mniej więcej powinno zabrzmieć, jednak doświadczenie i wiedza braci Wiesławskich była niezastąpiona. Dzięki temu efekt końcowy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania, ponieważ nasz album zabrzmiał z jednej strony nowocześnie, ale w taki sposób, że nie przypomina w ogóle dzisiejszych produkcji.

Przejdźmy teraz do najnowszego dziecka Sepsis, czyli „Fear Of Freedom”. Wydawnictwo to do łatwych nie należy, bardzo dużo się tu dzieje. Skąd taka różnorodność dźwięków?

RN: To zasługa naszych inspiracji. Każdy z nas słuchał i nadal słucha mnóstwo muzyki, czerpie inspiracje z różnych styli muzycznych. Są takie bandy, które miały na nas wszystkich wpływ, ale w którymś momencie nasze gusta rozchodzą się i dzięki temu korzystając ze wspólnych muzycznych doświadczeń byliśmy wstanie wymyślić wydawałoby się, nie pasujące do siebie riffy, jednak dzięki szczeremu zaangażowaniu i uporowi, daliśmy radę te wszystkie inspiracje ogarnąć, tworząc wielowymiarową muzykę, która jest odzwierciedleniem każdego z nas.

Czy trudno było Wam stworzyć ten album? Pytam ponieważ mam wrażenie że każdy z muzyków sporo wniósł w ten materiał. Dużo gatunków muzycznych, motywów, inspiracji…

RN: Faktycznie, komponowanie długich, rozbudowanych kompozycji do prostych zajęć nie należy. W naszym przypadku sprawiło nam to mnóstwo frajdy. Byliśmy niesamowicie szczęśliwi kiedy zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że jesteśmy wstanie podołać temu zadaniu. Każdy z nas mógł dać z siebie 100%, a efektem jest ten ambitny album, wielowątkowy, wielowymiarowy, nie dający się zaszufladkować z powodu ogromnej różnorodności wypełniającej przestrzeń muzyczną.

Z tego co wyczytałem w sieci, najpierw chcieliście nowym albumem zadowolić samych siebie, a dopiero w drugiej kolejności dzielić się nim ze światem. Czy teraz, po premierze „Fear Of Freedom” nadal jesteście zadowoleni z wydawnictwa na 100%, czy coś byście zmienili?

RN: Może troszeczkę zmienilibyśmy koncept związany z frontem, nie dlatego, że jesteśmy z niego niezadowoleni, ale z powodu dodania paru elementów. Niestety pomysł na malutki lifting pojawił się zbyt późno, jednak ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy z okładki zadowoleni. Jeżeli chodzi o stronę muzyczną i wypowiedź o której wspominasz, mieliśmy na myśli fakt, że muzyka jest rodzajem sztuki. Jeśli chcesz być szczerym, prawdziwym artystą, to będziesz starać się tworzyć rzeczy, w naszym przypadku muzykę, która wypływa prosto z nas, z którą będziesz się identyfikował, ponieważ ona cię definiuje. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś z zewnątrz przychodzi i jak chirurg ze skalpelem zaczyna ciąć naszą muzykę, czyli to wszystko, co nas definiuje niszczy na naszych oczach. Tak właśnie zabija się sztukę tworząc produkt rodem z wielkich hipermarketów, dlatego w imieniu swoim i moich kolegów oświadczam, że jesteśmy w pełni zadowoleni z naszej płyty.

Płyta jakiś czas jest już na rynku. Macie jakieś plany koncertowe? Gdzie będzie można usłyszeć na żywo nowe dźwięki?

RN: Na 100% mamy potwierdzony koncert w Piekarach Śląskich w Ośrodku Kultury „Andaluzja” 12.10.2013r. Będziemy grać wspólnie z zespołem Krzak Experience, w którym również grają muzycy Sepsis. Jeśli chodzi o kolejne koncerty, to na pewno pojawią się już wkrótce informacje na ten temat na naszej stronie internetowej www.sepsis.pl. Możemy zdradzić, że szykujemy wspólną trasę z Krzak Experience, więc bądźcie gotowi na nasze występy w swoich rodzimych miastach.

Muzyka na „Fear Of Freedom” powinna przypaść do gustu fanom Dream Theater, Cynic, Pain Of Salvation, czy innych kapel. Z jakim zespołem byście chcieli zagrać na jednej scenie i dlatego właśnie z tym zespołem?

RN: Ja osobiście chciałbym zagrać ze wszystkimi zespołami, które wymieniłeś, ponieważ od dawna jestem ich wielkim fanem, mieli ogromny wpływ na kształtowanie mojej muzycznej tożsamości, a najważniejszy jest fakt, że są to artyści z prawdziwego zdarzenia, którzy zawsze stawiali na 1-szym miejscu muzyczną jakość. Ich upór i walka na rynku muzycznym jest dowodem na to, że można mimo przeciwności losu, wypłynąć na szersze wody, czego życzę sobie i moim kolegom z zespołu.

Na koniec parę pytań związanych z muzyką jaką atakują nas w mediach czy w radiu. Mnie osobiście ostro wnerwia, to co w dzisiejszych mediach jest promowane i niestety nie ma zbyt dużo miejsca dla muzyki godnej uwagi. Czym to jest spowodowane? Przecież na koncertach kapel, które nie istnieją w mediach są tłumy fanów, a takie gwiazdeczki czy zespoły jak Weekend trzeba ostro promować aby, w ogóle, bilety się wyprzedały. Znam przypadek zespołu, w mediach swego czasu bardzo popularnego, a kiedy grali w pobliżu mojego domu, musieli odwołać koncert bo UWAGA sprzedały się tylko 4 bilety. Czegoś nie rozumiem?

RN: Wina leży po stronie ludzi, którzy trzęsą muzycznym rynkiem, czyli wytwórnie płytowe, radia komercyjne itd. Takie osoby widzą muzykę jako produkt, który musi być ładnie opakowany, nieważne, co znajduje się pod tym opakowaniem. Liczy się tylko to, czy coś się dobrze sprzeda. Twój przykład pokazuje jaki bezsensowny jest taki właśnie tok myślenia, bo okazuje się, że przez subiektywne odczucie pewnych tuzów muzycznego show biznesu zabija się sztukę jaką jest muzyka. Niestety, nawet na naszym heavy metalowym podwórku dochodzi do podobnych sytuacji. Zamiast promować nowe, ciekawie zapowiadające się bandy, wyszukuje się takie, które będzie można urobić, zrobić z nich komercyjne dziwki bez charakteru, bo chodzi tylko o to, aby zbić na tym kasę. Nie brakuje również sytuacji, kiedy rodzą się te wszystkie tak zwane projekty uboczne, gdzie znajdzie się jakaś znana twarz i ona ma przyciągnąć uwagę fanów, a niejednokrotnie zdarza się tak, że w większości takich przypadków projekty te proponują średnią, a nawet słabiutką muzykę, gdyż są sklecone na szybko, a zespoły takie jak nasz, nie są wstanie nic na to poradzić. Jednak zaciskamy pieści i ciągniemy ten wózek dalej, jeszcze się nie poddajemy.

Na koniec wywiadu życzę Sepsis, wielu udanych koncertów, mediów które będą was promować, oraz tysięcy tysięcy fanów. Dzięki wielkie za wywiad i - mam nadzieję - do zobaczenia na waszym koncercie.

RN: My też dziękujemy za tę ciekawą pogawędkę i za życzenia. Zapomniałeś dodać o całej rzeszy groupies, które również mogłyby nam towarzyszyć ;) A już tak całkiem serio, pozdrawiamy wszystkich, którym leży na sercu promowanie prawdziwej Muzyki, wszystkich fanów, którzy taką muzykę wspierają. Obserwujcie nasza stronę i pamiętajcie, tylko dzięki Wam, prawdziwa muzyka może nadal istnieć. Salute !!!

Sepsis w Internecie:

Strona oficjalna
Strona na Facebooku
Strona na Myspace

Inne teksty tego autora: