Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Przegląd muzyczny 04.2013

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Przegląd , Dodane: 2013-04-27

The Patient

Neurosis - Honor Found In Decay

1. We All Rage In Gold (6:36)
2. At The Well (10:21)
3. My Heart for Deliverance (11:40)
4. Bleeding The Pigs (7:20)
5. Casting Of The Ages (10:03)
6. All Is Found... In Time (8:50)
7. Raise The Dawn (5:57)

Najpierw małe odrabianie zaległości. Zespół, który wiele wniósł do muzyki nagrywając kilka naprawdę świetnych płyt. Lecz ten album im nie wyszedł. Słuchając go mam wrażenie, iż muzycy tworząc ten materiał musieli przechodzić ogromne katusze. Kontakt z nim nie sprawia przyjemności. Jeden utwór, okej, powalił mnie na łopatki mogę słuchać go całe dnie, tylko że tych 11 minut to za mało, aby zasłużyć na pozytywną ocenę. „My heart for deliverance” to w sumie najlepszy utwór jaki panowie stworzyli w ostatnich dziewięciu latach. Niestety tylko jeden. Czas z sceny panowie zejść.

Brak oceny

 

Antimatter - Fear of a unique identity

1. Paranova
2. Monochrome
3. Fear Of A Unique Identity
4. Firewalking
5. Here Come The Me
n 6. Uniformed & Black
7. Wide Awake In The Concrete Asylum
8. The Parade
9. A Place In The Sun

Z płyty na płytę, ta kapela tworzy co raz lepsze rzeczy. Nowe dzieło, wydane po 5 latach milczenia, jest rewelacyjne. Poprzednie dokonania bardzo spokojne wyciszone, idealne na jesień. Teraz dostajemy koncept album doskonały przy zbliżającej się wiośnie, dość radosny, w którym jest nadzieja, wiara, chęć do życia. Antimatter zaskakuje pozytywnie, nie boi się eksperymentować z elektroniką. Zespół nagrał, najlepszy materiał w swojej dotychczasowej karierze. Tutaj nie ma słabych utworów, wszystko idealnie do siebie pasuje. Prawie 50 minut wyśmienitej uczty dla słuchacza.

 

Long Distance Calling - The Flood Inside

1. Nucleus (7.13)
2. Inside the Flood (6.43)
3. Ductus (6.48)
4. Tell the End (6.02)
5. Welcome Change (7.06)
6. Waves (6.38)
7. The Man Within (6.33)
8. Breaker (8.14)
9. Black Hole (4.28)

Po przeciętnym poprzednim albumie zespół szybko wydał kolejny - I to jaki! Pełen niespodzianek! Materiał zaskakuje bardzo pozytywnie. Usłyszymy tu motywy, które w muzyce post rock, raczej nie występuję ( a przynajmniej ja się z tym jeszcze nie spotkałem, a słyszałem już sporo). W zespole jest teraz stały wokalista, którego wokal pasuje idealnie do muzyki granej przez Long Distance Calling. Zdaje się, że póki co w „post-muzyce” nie wyszło w tym roku nic lepszego.

 

Believe - The Warmest Sun In Winter

1. The End
2. Beginners
3. The Warmest Sun In Winter
4. Words
5. Unborn/Turn Around
6. Please Go Home
7. Heartless Land

Nakleika „ dobre bo polskie” w tym przypadku zdecydowanie powinna znaleźć się na płycie Believe. Zespół niedawno wydał „The Warmest Sun In Winter”, który jest w ich dyskografii zdecydowanie najlepszym albumem. W ostatnim czasie większość kapel idzie w stronę prostego, lekkiego, wręcz popowego grania. Believe konsekwentnie gra swoje i wychodzi dzięki temu na plus. Zespół nie bawi się też w granie w klimacie lat 70, jak to ostatnio popularne w kręgu rock/ metal. Solo gitarowe w utworze Beginners, to jedna z najlepszych solówek, jakiew ostatnim czasie słyszałem. Petrucci z Dream theater może się uczyć od Pana Mirosława Gilajak tworzyć z emocjami.

 

Osada Vida - Particles

1. Hard-Boiled Wonderland (6:15)
2. Stronger (4:13)
3. Fear (4:41)
4. Those Days (5:42)
5. Shut (3:42)
6. David's Wasp (6:25)
7. Different Worlds (5:32)
8. Until You're Gone (5:19)
9. Mighty World (4:56)

Bonus track
10. Master Of Puppets (4:52)

Mam problem z tym albumem. Muzycy, tym razem wybrali krótszą formę utworów niż na poprzednim dziele. Czy to źle? Nie. Ciągle w kawałkach dzieje się bardzo dużo. Przesłuchanie tego wydawnictwa nawet 20 razy to mało aby wyłapać wszystkie smaczki. Na albumie jest tyle patentów, że chyba nawet Mars Volta nie stworzyła tak zróżnicowanego materiału. W zasadzie każdy utwór, z którym mamy do czynienia , to inna gałąź rocka. Pierwszym poważnym szokiem dla słuchacza będzie zapewne „ Shut”, po którym nietrudno stwierdzić, że ten album, jest zdecydowanie najtrudniejszym w odbiorze z dyskografii Osady. To nie jest łatwa płyta. Trzeba wielu przesłuchań aby się do niej przekonać. Paradoksalnie perłą na płycie jest nagranie bonusowe. Cover MASTER OF PUPPETS, wiadomego zespołu, jest jednym z najoryginalniejszych wykonań jakie miałem przyjemność usłyszeć.

Brak oceny.

 

Inne teksty tego autora: