Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Polska pornografia

Napisane przez: Pipkin , Rodzaj: Artykuł , Dodane: 2013-04-27

Uwaga! Treść tego tekstu nie jest przeznaczona dla osób poniżej 18 roku życia.

"Zreszta całe polskie porno to masakra. ogólnie syfiarska sceneria, kutasy nierzadko ledwo co stoją, panny wogóle nie jęczą, zero jakichś erotycznych tekstów, wszystko takie drętwe że aż szkoda gadać." (Internet)

Jak to jest z tym polskim porno? Nie, nie mówimy o filmach pokroju Szamanki, mówimy o najuczciwszym, najczystszym gatunku, nieskomplikownym, bezpośrednim odłamie kinematografii, o filmach które istniały od samego początku, o dziełach, które pokazywane były w cyrkach już na początku XX wieku bardziej ciekawskiej widowni. Bardzo trafnie obrazuje to jeden z pobocznych wątków w filmie "Aria dla Atlety". A więc... polskie porno? Czy ktokolwiek z nas potrafi wymówić chociażby jedno nazwisko aktora, aktorki, reżysera? Czy słowo porno w ogóle kojarzy nam się z czymś polskim?

"Przestrzegałem cię, abyś u Filipa nie bywał, bracie, choć ci wstaje pipa"

Mamy trochę "osiągnięć", lecz biznes porno zdecydowanie leży i kwiczy, albo jak kto woli – leży i w spazmach jęczy. Modne jest kręcenie "domowego porno" (homemade porn), mamy parę mało profesjonalnych stronek i producentów – najbardziej znani to ludzie odpowiedzialni za Podrywaczy. Produkcja u nich wygląda w ten sposób: w dowolnej lokacji kręcą za pare setek film – jedyny koszt to aktorzy i ewentualnie koszt folii, jeśli kręcona jest jakaś bardziej ciekła produkcja (z elementami piss czy scat). Sama prostota, nic wyrafinowanego. Filmy naszych rodaków nie potrafią w żaden sposób człowieka poruszyć, a jeno rozśmieszyć. Obowiązkowo polecam zapoznać się z epizodem z "grzybiarką", "batmanką" czy "złodziejem", który by odpokutować akt kradzieży musi poszkodowanej odwdzięczyć się "czym przyjemnym".

Bardziej profesjonalnym podejściem do tematu może pochwalić się studio TerazFilms. Zrzeszają oni w swoich produkcjach aktorki polskie, czeskie, rosyjskie a nawet inkorporują fabuły z innych filmów. Wszystkie ich produkcje mniej lub bardziej osadzone są w klimacie BDSM, nie brakuje pejczów i lateksów, jest nawet samogwałt pistoletem. Fabularnie mamy coś na kształt slashera albo porno-Fantomasa. Zdjęcia są już znacznie lepsze niż u podrywaczy i przyjemniej jest popatrzeć na aktorki, które w większym stopniu są zadbane niźli księgowe i sprzątaczki z amatorskich produkcji. Ponownie spotykamy się z niezamierzonymi scenami komediowymi. Polacy chcieli, by filmy były zrozumiałe dla każdego, więc aktorki mówią po angielski – akcent, intonacja i składność tych wypowiedzi doprowadzić może do histerycznego śmiechu. Cenię sobie zwłaszcza scenę z Fantom Killera, gdzie aktorka rozmawia po polsku z taksówkarzem, który odpowiada jej po rosyjsku, a na dole ekranu mamy tłumaczenie rozmowy na angielski. Ani jedno zdanie nie trzyma się tutaj kupy, dziewka mówi swoje, rusek odpowiada zupełnie o czym innym, a napisy to jeszcze inna rozmowa.

"Pozwól o pani, nadobno niewiasto liszka ma słodka nawiedzi twe gniazdo"

Aktorzy w polskim porno. Właściwie nie ma czego tutaj powiedzieć. Każda bardziej otwarta (...) aktorka wyjeżdża za granicę, bo tam i możliwości większe i zarobek. Z kolei europejskie standardy polskich prąci nie znajdują chyba zbyt dużego zainteresowania w naszych czasach, w czasach gdy szuką się gargantuicznych odstęp od normy bądź wszelkiej maści zwyrodniałości. Rozmawiając z jednym z "podrywaczy" dowiedziałem się, że w filmie występuje praktycznie każdy, kto wyraża na to zgodę, nie wygląda odpychająco i za nie więcej niż 2-3 stówki możę poświęcić pół dnia/dzień na zdjęcia.

Filozofia buduaru, czyli o filozofii i o buduarze

"Herbatkę? Pogieło cię?", "Dzisiaj strzelimy gola do tej bramki", "Wchodzisz Andrzeju, wchodzisz!". Teksty w polskim porno od lat są wyśmiewane przez fanów i antyfanów tegoż gatunku. Czy słusznie? Przecież w każdym innym kraju mamy dokładnie to samo, śmieszy nas jedynie fakt, że takie frazesy wypowiadane są w naszym języku. Trudno jednak się nie zaśmiać, gdy w filmie chudziutki galant podbiega do "perfekt klacz" dzierlatki, macha swoją kozią lancą i krzyczy, że zaraz "jej wsadzi", a ta, podekscytowana nazywa go "ogierem".

Ale pomówmy o lokacjach. Zazwyczaj jest to czyjeś prywatne mieszkanie, często twórcy nawet go nie wysprzątają. Pamiętne brudne skarpety, zwisające z poręczy, czy pies, który niefortunnie wybiega w kulminacyjnej scenie potrafią zburzyć cały romantyczny nastrój. Co bogatsi wykupują tanie pokoiki w hotelach, inni wierzą w naturę i kręcą w krzakach. Dobra jest też piwnica, schowek na grabie i oczywiście toaleta, wyborne miejsce schadzek, gdzie współcześni amanci oddają się swoim namiętnościam, folgują swojej chuci.

Porno-profesjonalizm

Za najdroższy film stricte porno uchodzi amerykański film "Piraci 2: Zemsta Stagnettiego", kosztował aż 8 milionów dolarów, a więc tyle co nasza "Bitwa Warszawska". Nie jestem nawet sobie w stanie wyobrazić, co by było gdyby polakom dano taki budżet jaki miał Hoffmann – na film pornograficzny. W naszym kraju jednak do tego prawdopodobnie nigdy nie dojdzie. Moda na porno jest zawsze, ale nie ma pieniędzy na coś lepszego, a myślę, że wielu polaków nawet z ciekawości obejrzałoby pełnokrwiste, polskie porno. Czym bogaty amerykański porno-rynek? Przeróbkami blockbusterów – porno wersje filmów Tarantino, Gwiezdnych wojen, Jurassic Parku, Indiana Jonesa, ET – po prostu wszystkiego. A u nas? Nie ma czegoś takiego, a któż nie chciałby zobaczyć np. "Spuszczonych w paszczy?" (W pustyni i w puszczy), "Wulgarność pani Dupskiej" albo "Ferdek w dziurkę" (dobra wiem, nie jestem dzisiaj zbyt kreatywny). Więc panowie i panie, apeluję do wszystkich uczciwych ludzi – kręćmy porno!

Inne teksty tego autora: