Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Wywiad z zespołem Osada Vida

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Wywiad , Dodane: 2013-03-11
11 marca premiera nowego wydawnictwa zespołu Osada Vida. 27 kwietnia wystąpią na „WARSAW PROG DAYS”. Zespół kupił mnie poprzednim wydawnictwem „Uninvited Dreams”, ale nigdy nie miałem przyjemności usłyszeć ich muzyki na żywo, dlatego też wybieram się na wspomniany koncert w stolicy. W poniższym wywiadzie dowiecie się nie co o nowej płycie oraz tym jak wygląda koncert kapeli. Zapraszam do lektury.
The patient: Wywiad chciałem rozpocząć inaczej. Niestety wczoraj coś poszło nie tak i nie wystąpiliście przed Threshold, co się stało? Czemu nie mogliście wystąpić?

Rafał Paluszek: No tak... Zawiodła komunikacja pomiędzy tour managerem Threshold a klubem. Problemem była scena a raczej brak miejsca na niej, to tak w skrócie i bez wdawania się w szczegóły. Niedomówienia, brak dobrej woli ze strony zagranicznych gości... Z klasą zachował się natomiast Damian Wilson, który przepraszał nas za zaistniałą sytuację, choć nie była to jego wina.

Trudno, było minęło. Skupiamy się teraz na tym, co przed nami.

Jest to pierwszy wywiad dla Gateway. Przedstawcie pokrótce historię zespołu

Początki Osady to 1997 r. a więc już jakieś tysiąc lat temu. Zespół rozkręcali Łukasz, Adam i Błażej, który rozstał się z Osadą już jakiś czas temu. Początki? Były trudne. Skład zmieniał się kilkukrotnie, jedni odchodzili, drudzy ich zastępowali. Ale konsekwencją i uporem maniaka można wiele zdziałać. Długo pracowaliśmy na to, żeby znaleźć się w miejscu, w którym teraz jesteśmy.

Muzykę, tworzoną przez was opisalibyście jako...?

Hmm, trudne pytanie. Ja nie widzę żadnego jednego terminu, którym moglibyśmy zamknąć naszą muzykę w jakiejś szufladce. Może ambitny klimatyczny rock z elementami każdej innej muzyki? Czy taka kategoria Cię satysfakcjonuje? (śmiech)

Inspiracje muzyczne? Czy zgodzicie się że dużo inspiracji daje wam muzyka Porcupine Tree?

Dużo inspiracji daje nam każda muzyka. Bo najgorsze, co może być, to zamknięcie się na wszystko i podążanie za jednym tylko nurtem. Weź pięć różnych przypraw (no niech będzie: sól, pieprz, liść laurowy, imbir, ziele angielskie) i wrzuć do gotującej się na kuchence zupy. Jak smakują w komplecie? Zupełnie inaczej, niż osobno, prawda? Tak też jest u nas. Każdy z nas słucha zupełnie innej muzyki i ma inne inspiracje. A Porcupine Tree owszem, słuchamy i bardzo lubimy.

Przejdźmy zatem teraz, do nowego wydawnictwa „Particles”. Jak wyglądały pracę nad tym wydawnictwem?

Praca nad „Particles” nie była łatwa, ale pasjonująca. Rodzące się dźwięki dawały nam masę radości i szybko wiedzieliśmy, że „to jest to”. Było o tyle radośniej, bo wiedzieliśmy, że wokale Marka wgniatają w ziemie, więc czekaliśmy tylko na efekt finałowy! A tak poważnie, to pracowaliśmy stosunkowo długo. Pierwsze utwory powstały już chyba ze dwa lata temu.

Tworząc nowy materiał, pracując nad nim co w tworzeniu jego zmieniliście w stosunku do tego jak pracowaliście nad poprzednimi albumami?

Chyba niewiele zmienialiśmy. W dalszym ciągu opieraliśmy się na tym, co rodziło się w naszych głowach, nie zakładając niczego i nie narzucając sobie ograniczeń.

„Those Days” zapowiada nową płytę inną od poprzedniej. Nowy materiał będzie zatem radośniejszy, optymistyczniejszy od „Uninvited Dreams”

Tak uważamy (smiech). Ta płyta obfituje w radośniejsze melodie i można przy niej potupać nóżką.

Na nowym albumie, jakie emocje po przed muzykę chcieliście pokazać?

Przede wszystkim radość. Myślę jednak, że każdy znajdzie na tej płycie inne emocje i dla każdego ta muzyka będzie niosła inne treści. Jednego zachwyci nastrojowy i głęboki „David’s Wasp”, innego porwie dziki i nieokrzesany „Shut”.

Gracie muzykę nie łatwą dla przeciętnego słuchacza. Riverside wydało nie dawno album raczej piosenkowy, czy wasze dzieło też będzie bardziej piosenkowe?

Nie gramy łatwej muzyki, fakt. „Particles” jest jednak inna. Ma strukturę bardziej piosenkową, jednak z zachowaniem naszych elementów charakterystycznych. Dążę to tego, że to nadal Osada Vida.

Na waszych płytach nie ma muzyka, którego dźwięki grane są na pierwszym planie. Każdy z muzyków ma swoje 5 minut. Czy na nowym albumie też tak będzie, czy raczej któryś z muzyków dostał więcej niż 5 minut?

U nas każdy jest równy! Wiem, że to brzmi, jak hasło minionej epoki, ale faktycznie tak jest. Każdy ma swoją ważną rolę, nikt nie jest tłem. Można powiedzieć, że mimo tego, że Marek jest frontmanem, mając zespół za sobą, nikt z nas nie stoi w cieniu. Co do dokładnych szacunków ilości czasu na płycie musielibyśmy przeprowadzić dogłębną analizę (śmiech).

Porozmawiajmy teraz o koncertach. Osobiście nigdy nie słyszałem was na żywo. Czego mogę się spodziewać po waszym koncercie?

To żałuj! Na koncertach nigdy nie odgrywamy materiału. Gramy go w wersjach niekoniecznie znanych z płyt. Czego możesz się spodziewać? Szczerej radości, pięciu usmiechniętych gęb, masy energii i dobrej zabawy. Czujesz się zachęcony? (śmiech).

27 kwietnia wraz z Believe oraz Votum wystąpicie na „WARSAW PROG DAYS”. Będzie to pierwszy koncert po wydaniu „Particles”. Wybieram się na ten koncert liczę, iż każdy zespół zagra minimum 90 minut. Czy jakieś niespodzianki na to konkretne wydarzenie planujecie?

Przy okazji występów zawsze wplatamy jakiegoś „surprajza”, dzięki czemu koncert różni się od tego, co masz na płycie. I na tym, moim zdaniem, polega gra na żywo. Nie sztuka przyjść, odegrać swoje kompozycje nuta w nutę i pójść do domu. To jak z oglądaniem dobrego filmu: lubimy, kiedy akcja zmienia bieg i staje się nieprzewidywalna, prawda? Więc przyjdź i przekonaj się!

W dzisiejszych czasach co raz mniej zespołów grając koncerty pozwala sobie w czasie występu na jakieś improwizacje. Grają znane niemal na pamięć utwory nuta po nucie bez żadnych zmian. Czemu dziś zespoły nie próbują zaskoczyć właśnie improwizacjami, bądź zagraniem danego utworu inaczej niż w oryginale?

Ano właśnie. Patrz odpowiedź powyżej. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Nie sądzę, żeby wynikało to z braku umiejętności improwizowania. Trudno mi powiedzieć, ponieważ uważam, że swoboda na scenie i pewne improwizacje są koniecznym i stałym elementem koncertu. W przeciwnym razie moglibyśmy przecież zamiast iść na koncert usiąść sobie w fotelu i posłuchać płyty, prawda?

Zespół z którym chcielibyście zagrać wspólną trasę, to? Osobiście uważam, iż zagranie zarazem z Hypnos 69 trasy to było by coś. Jeśli nie znacie ich twórczości gorąco polecam zapoznać się z ich albumem „Legacy” .

Szczerze mówiąc, nie znam tego zespołu. Skoro polecasz, to zapoznam się z ich twórczością. A jakiś konkretny zespół? Chyba nie mamy żadnego jednego. Zagranie z wieloma sprawiłoby nam ogromną frajdę.

Na koniec wywiadu. Proszę o parę słów do fanów.

Zapraszamy na nasz profil na FB: facebook.com/osadavida - znajdziecie tam aktualne informacje, co się u nas dzieje i gdzie będzię można nas posłuchać!

Dziękuje za wywiad i do zobaczenia na koncercie 27 kwietnia.

Ja również dziękuję i do zobaczenia!

Osada Vida w Internecie:

Strona oficjalna
Strona na Facebooku
Strona na Myspace

Inne teksty tego autora: