Javascript jest akutalnie wyłączony. Ta strona wymaga włączenia skryptów. Proszę włącz javascript w swojej przeglądarce!

Wywiad z zespołem Indukti

Napisane przez: The Patient , Rodzaj: Wywiad , Dodane: 2013-02-05
Indukti, zespół, o którym od dłuższego czasu nie otrzymywaliśmy żadnej informacji. Co się dzieje? Czy nagrywają kolejną płytę? Jakie mają plany koncertowe? Nie wiedzieliśmy nic. Postanowiłem skontaktować się z nimi i dowiedzieć się, co dzieje się w ich obozie. Wielkie dzięki za pomoc przy wywiadzie dla Macieja „Jaśka” Jaśkiewicza.
The patient: Zacznijmy konkretnie. Kiedy nowa płyta? Czy są już jakieś plany? Pierwsze przymiarki do nowego wydawnictwa?

Zespół: Niestety, na razie nie ma. :(

Po tym jak wydaliście pierwszą płytę, na następną fani musieli czekać pięć lat. W oczekiwaniu na trzecią mijają już trzy lata. Czemu aż tyle to trwa?

Różnica czasu pomiędzy wydaniem pierwszej i drugiej płyty wynikała m.in. stąd, że drugą płytę długo nagrywaliśmy. Ponad rok. Długo też zajęło nam zebranie funduszy na jej nagranie, co opóźniło wejście do studia. Gdybyśmy nie byli zespołem całkowicie niezależnym, Idmen ukazałby się pewnie dużo szybciej, ale nie wiem czy bylibyśmy z niego równie zadowoleni.

Przejdźmy do kwestii koncertów. Miałem przyjemność być na waszym koncercie w Lublinie na ACK ELECTRIC NIGHTS. Ten koncert był niesamowity. Jak wy go zapamiętaliście?

Wspominamy go jako jeden z najlepszych jakie zagraliśmy. Jego odbiór na pewno spotęgowały wyświetlane w trakcie fragmenty niemych filmów, które nas inspirują. Atmosfera ACK ELECTRIC NIGHTS była wyjątkowo sprzyjająca oddaniu się dźwiękom na scenie, stąd koncert ten był dla nas wszystkich czystą przyjemnością, choć tuż przed wejściem na scenę miałem jeszcze 38 stopni. (śmiech)

W tym roku nie zagraliście żadnego koncertu. W 2011 roku odbył się tylko jeden. Czemu tak rzadko koncertujecie?

Indukti nie jest zespołem zawodowym, choć również nieamatorskim (większość członków ma dyplomy szkół muzycznych). Muzycy, poza Wawrzyńcem, nie utrzymują się z grania - gdybyśmy musieli się w ten sposób utrzymywać, pewnie musielibyśmy grać inaczej. Czasem ciężko pogodzić te dwa światy, szczególnie gdy dotyczy to grupy osób. Nie jest więc lekko. Staramy się jednak z tym lepiej lub gorzej walczyć.

Na wspomnianym koncercie w Lublinie mieliście największą widownie z wszystkich kapel grających na festiwalu. To o czymś świadczy. Planujecie jakieś koncerty w tym roku, bądź w 2013?

W tym roku już nie. Co będzie w przyszłym, nie wiemy. Borykamy się coraz mocniej z problemami związanymi z brakiem czasu. Miejmy nadzieję, że przyszły rok przyniesie ciekawe pomysły i propozycje koncertowe.

Jest to pierwszy wywiad od 3 lat, oraz pierwszy dla naszego magazynu. Jak powstał zespół, skąd pomysł na nazwę?

No nie. Ostatni wywiad, w 2011 r. przeprowadzał z nami Divan Magazine z Iranu. O tym jak powstał zespół i skąd się wzięła nazwa, można trochę przeczytać na naszej stronie Internetowej. A w skrócie: zespół powstał na gruzach formacji Vein, gdzie trzon stanowili Piotrek i Ewa. Potem skład ewoluował krystalizując się ostatecznie, czego skutkiem były dwie płyty. Jeśli chodzi o pomysł na nazwę dostarczyła go wycieczka Azjatów zwiedzająca Warszawę.

Przejdźmy do płyt, które macie już na koncie. S.U.S.A.R. to tytuł waszej debiutanckiej płyty. Dziś, ktoś mówi że możecie od nowa nagrać wasz debiutancki album i zmienić w nim co tylko chcecie. Czy zmienilibyście coś w nim? Jeśli tak, to co uległo by zmianie?

A kto tak mówi? (śmiech)

Muzyka Indukti i wszystko co się z nią wiąże, powstaje spontanicznie. Jest pochodną emocji, jakie rodzą się w nas wszystkich. Gdybyśmy zaczęli to analizować i korygować, zatracilibyśmy autentyzm. A tego nie chcemy. Drugą sprawą jest to, że staramy się iść do przodu nie oglądając się ani na ogólnoświatowe trendy ani na to, co było na tej czy innej płycie. Osobiście uważam, że należy się rozwijać, czego wyrazem powinny być coraz to nowe i zaskakujące pomysły muzyczne :). Nie sądzę zatem żebyśmy chcieli coś zmieniać w debiutanckim albumie.

Wasz debiutancki album, jest już w tej chwili w naszym kraju niedostępny. Można go kupić tylko w waszym sklepiku przed koncertem. Czym to jest spowodowane?

Zespół jest niezależny. Wszelkie prawa autorskie są w naszych rękach. My decydujemy kiedy komu i na jak długo udzielamy licencji wydawniczych. Wszystkie dotychczas udzielone licencje już wygasły. Jeśli uznamy, że opłaca się ponieść koszty i ponownie wprowadzić album na rynek, zrobimy to.

Idmen to tytuł drugiego w waszym dorobku albumu. Jest albumem mocniejszym od debiutu. Debiutancka płyta w naszym kraju zdobywała „tylko” bardzo dobre recenzje. Idmen zaś podzielił słuchaczy. Jak myślicie czym jest to spowodowane?

Myślimy, że to pytanie do słuchaczy. :) Czym jest to spowodowane? Być może tym, że jest mniej moim zdaniem komercyjny, więcej wymaga od słuchacza, a przez to stał się bardziej niszowy niż pierwszy album.

Na płycie Idmen, gościnnie wystąpiło kilku muzyków. Skąd pomysł na zaproszenie ich? I czemu akurat tych muzyków zaprosiliście?

Ogólnie było to dziełem trochę przypadku i działaniem pod wpływem chwili. Ot po prostu wpadliśmy na taki pomysł, a lista gości, jakich widzieliśmy na nowej płycie powstała tak naprawdę w kilka minut, bez specjalnych dyskusji w tym temacie. Chcieliśmy przede wszystkim jak najbardziej zróżnicować wokalnie i dźwiękowo album, uatrakcyjniając go tym samym. Opierając się więc na liście znajomych muzyków, którzy mogliby na nim wystąpić, wybór był nietrudny i zgodny. Na szczęście wszyscy zgodzili się na taką współpracę, za co bardzo im dziękujemy.

Podajcie trzech muzyków, których chcielibyście zaprosić do nagrywania z wami płyty, i dlaczego właśnie tych?

Nigdy nie zakładamy kogo byśmy chcieli zaprosić. Kolejność jest odwrotna – kiedy utwór ma już w miarę skonkretyzowany kształt, zdarza nam się myśleć, co mogłoby go wzbogacić. Tak było np. z trąbką w przypadku Ninth Wave. Robert Majewski jest doskonałym trębaczem, ale to nie trębacz lecz instrument, na którym gra był czynnikiem decydującym. Potrzebowaliśmy trąbki, a Robert przyszedł i doskonale zagrał to, co czuł. Z kolei Tusan Homichi Tuvota od samego początku powstawał z myślą o partiach wokalnych. Utwór fragmentami ma bardzo skomplikowane metrum. Znając twórczość Sleepytime Gorilla Musem i mając okazję spotkać się z nimi na koncertach, uznaliśmy że wokalistą zdolnym poradzić sobie z tym utworem jest Nils. Drugą sprawą jest to, że każdy z nas ma swoich idoli i muzyków, których ceni. To kogo chcielibyśmy zaprosić jest więc pewną wypadkową trudną do określenia. Wyjątkiem był dobór muzyków na album Idmen.

Skąd czerpiecie pomysły , inspiracje do tworzenia muzyki?

Na pewno w dużej mierze z tego, czego słuchamy, co na nas muzycznie wpłynęło, a zapewniam, że pod tym względem jesteśmy zespołem bardzo zróżnicowanym :). Z pewnością nie tylko stąd. Dużą rolę na pewno odgrywają emocje. Generalnie proces tworzenia odbywa się w większości wspólnie i jest tak naprawdę średnią ważoną pomysłów, inspiracji i emocji jakie każdy z nas przynosi i chciałby przekazać, wnieść w ostateczną formę utworu. To czyni ten proces mozolnym i złożonym, ale myślę, że efekty są ciekawe :)

Coraz więcej ludzi stwierdza, iż w muzyce zostało już wszystko powiedziane. Czy wy jako muzycy zgadzacie się z tym stwierdzeniem?

Osobiście się nie zgadzam. Wszystko zależy od podejścia. Jeśli nie poddajesz się wszechogarniającej komercji i pozostawiasz umysł szeroko otwartym, to widzisz jak szerokim spektrum jest muzyka i ile jeszcze można ciekawych rzeczy zrobić pomimo ustalonych zasad i skończonej ilości kombinacji. Zdecydowanie jest jeszcze dużo do powiedzenia w tej dziedzinie, choć na pewno staje się to coraz trudniejsze wraz ze wzrostem ilości nurtów i stylów. Uważam, że nie należy się tym przejmować, a raczej robić swoje. Ufać własnym pomysłom i tworzyć na przekór tendencjom i trendom, starając się być jak najbardziej twórczym, a jak najmniej odtwórczym. :)

Co według was w dzisiejszych czasach poza piractwem niszczy prawdziwą muzykę, tworzoną z pasją?

Pytanie, kto ma jaką definicję prawdziwej muzyki. ;) Myślę, że jest to komercjalizm oraz uleganie presji odtwarzania powstałych już stylów. Najgorsze jest to, że bardzo trudno jest się przebić przez gąszcz zespołów grupom tworzącym własną jakość i mającym własny pomysł na muzykę. Wszystko pozostaje kwestią ambicji i wytrzymałości w dążeniu do tego celu. Niestety muzyka to też produkt podlegający zasadom handlu. Stąd na pewno lepiej inwestuje się w zespoły, które potencjalnie przyniosą dochód, niż w ciekawe, niosące własną nową jakość niszowe projekty. To też należy zrozumieć. A czy brakuje im pasji? Sprawa jest trudna i posiada wiele aspektów, ale uważam, że bardzo ważny jest odbiorca, jego rozwój i to czego chce słuchać.

Na zakończenie. Czego sobie, a także odbiorcom waszej muzyki i nie tylko życzycie?

Cóż, sobie? Na pewno wytrwałości i wolnego czasu do stworzenia nowych ciekawych i nietuzinkowych utworów, a odbiorcom? Cierpliwości, mnóstwa pozytywnych emocji i przemyśleń podczas słuchania naszych płyt! :)

Dziękuje za wywiad i mam nadzieje, że nie długo nie tylko ja, ale i wasi fani usłyszą was na żywo.

Również na to czekamy. :) Miejmy nadzieję, że rok 2013 przyniesie nowe wyzwania.

Indukti w Internecie:

Strona oficjalna
Strona na Facebooku
Strona na Myspace

Inne teksty tego autora: